• Mateusz Wszelaki

RELACJA / Performance, który woła ciszą

Zaktualizowano: 22 sie



W dniach 19-26 czerwca w Lublinie odbywa się festiwal Bliski Wschód, który poświęcony jest prezentacjom artystek i artystów z Białorusi, Ukrainy i Polski. Idea festiwalu zrodziła się 2021 roku po brutalnym tłumieniu protestów w Białorusi - oczywistym jest, że w tym roku narracja skupia się również na zbrodniach wojennych, które dzieją się za ukraińską granicą. Na zaproszenie Anieli Mroczek ze Stowarzyszenia Artystycznego "Otwarta Pracownia" miałem zaszczyt uczestniczyć w performansie Igora Shugaleeva pt. 375 0908 2334. The body you are calling is currently not available, który również wpisuje się w cykl Windows'22, który jest realizowany przez „Otwartą Pracownię” w ramach Europejskiej Stolicy Młodzieży 2022-2023.


Cykl o performansie, który zapowiadałem na wakacje w moich mediach, chciałem rozpocząć innym tematem, ale uważam, że to, w czym Igor dał nam w czwartkowy wieczór uczestniczyć będzie odpowiednim wejściem w atmosferę performatywnego "dziania się".


375 0908 2334. The body you are calling is currently not available - idea

Dlaczego akurat te numery?

"375 – kod telefoniczny Republiki Białorusi,

0908 – data wyborów prezydenckich, które zostały cynicznie sfałszowane przez władze. Rozgoryczenie i niezadowolenie z wyników wyborów zaowocowało rewolucyjnym ruchem protestacyjnym, który trwa do dziś,

2334 – to numer artykułu Kodeksu Administracyjnego „Naruszenie procedury organizowania lub przeprowadzania imprez masowych”, na podstawie którego od sierpnia 2020 roku skazano ponad 40 tysięcy Białorusinów." - czytamy w zapowiedzi opublikowanej na ck.lublin.pl.

A zdanie, które możemy usłyszeć w aparatach telefonicznych w momencie braku odpowiedzi osoby, do której dzwonimy, stało się najgorszym omenem dla rodzin i bliskich osób, których zatrzymano w trakcie białoruskich protestów. Performans ten jest próbą stanięcia w sytuacji osoby zatrzymanej i próbą przezwyciężenia poczucia winy, w którym świadomie lub nie, żyją dziś Białorusini. W trakcie kuluarowych rozmów Igor powiedział, że zastanawiał się jak jako osoba, aktor, który fizycznie nie doświadczył tortur, może choć w najmniejszy sposób uhonorować tych, którzy wychodząc pokojowo otrzymują solidną dawkę cierpienia - po czym zobaczył relacje z komisariatu, na której zatrzymani w jednej pozycji zmuszeni są pozostawać nawet do szesnastu godzin.


Cykanie zegara, otwarta sala i minuty ciągnące się w nieskończoność

Performans rozpoczął się o 21:00 w momencie, w którym został uruchomiony minutnik odliczający pełne 60 minut. W tym samym czasie performer zbliżył się do ściany, upadł na kolana, maksymalnie obniżył głowę do ziemi i skrzyżował ręce na plecach. Za moment otrzymaliśmy filmowe wyjaśnienie tego, co się dzieje. Z offu rozległ się dźwięk słów Igora, w których krótko zrelacjonował sytuację w Białorusi, po czym wyświetlono krótką dokumentację filmową z komisariatu w Mińsku - zatrzymani w pozycji, którą przyjął Igor, byli pałowani i torturowani. Więcej nie było trzeba - otwarta przestrzeń placu przed Centrum Kultury wypełniła się przejmującą ciszą z cykaniem zegara w tle, a ja miałem wrażenie, że ktoś dosłownie zamknął nas w "otwartej sali". Niesamowicie ważnym było zaproszenie Igora skierowane do wszystkich - jeśli chcecie, dołączcie do mnie. Nie trzeba było długo czekać - po około 15 minutach do performera zaczęły dołączać osoby z publiczności. W końcowych minutach biorących udział w akcji było około 15 osób. Wszystko było dokumentowane i nagrywane na kamerze.



Sam aktywnie nie partycypowałem w akcji - sam nie wiem dlaczego - czy ze strachu, czy bardziej z przejęcia i chęci głębszego przeanalizowania sytuacji. Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że nie był to mój błąd. Dramaturgia działa się wokół. Ciekawym było patrzeć jak przechodnie reagują na to, co się dzieje:

Co to, kurwa, za kabaret?!
Misiek, przestań się śmiać. Jesteśmy tu chwile i nawet do końca nie wiemy o czym to.
Straszne.

Prawie od początku na miejscu był obecny charakterystyczny staruszek (jak się później dowiedziałem nestor lubelskich wydarzeń, koncertów, no i pubów), który w pewnym momencie odłożył swoje kule i ledwo sprawnymi nogami zaczął uderzać o ziemię w rytm cykania zegara. Zaraz potem pojawiły się dzieci, które na hulajnogach przerwały ciszę metalicznym stukotem kół. Przeszywające. Pisząc to teraz jestem świadom, że jest to zwykły opis, ale będąc tam, w ciągu tej jednej godziny, WSZYSTKO wpisało się w dramaturgię i wyraz artystyczny tego widowiska. Czekanie na koniec nie męczyło - miałem wrażenie, iż z każdą sekundą dociera do mnie, co dzieje się za wschodnią granicą, a na co w codziennym pędzie nie zauważam. Jedna z uczestniczek, która dołączyła w trakcie, przez pewien czas klęczała pod ścianą i modliła się z uniesionymi dłońmi - jak sama potem powiedziała, takie sytuacje wyzwalają w człowieku siłę modlitwy i wołania, której nie odnajdziemy w kościołach.


Zmiana sposobu patrzenia

Szczerze mówiąc, wychowany w kulturze teatru, w którym zawsze coś się dzieje, zawsze miałem problem z widowiskami, które pozornie są ciche, bez wielkiego splendoru, bez wyraźnie zarysowanej akcji. Jednak performans 375 0908 2334. The body you are calling is currently not available tą ciszą woła o sprawiedliwość. W żadnym momencie nie poczułem się znudzony. Poznając Igora po wszystkim, rozmawiając z nim, w jego delikatności zobaczyłem dogłębne, osobiste przeżywanie tego, co chciał pokazać, mimo, że sam fizycznie tortur nie doświadczył. Zastanawiałem się czy w swojej formie i przekazie to widowisko nie powinno być sklasyfikowane jako happening, ale potem po rozmowie z Igorem wiedziałem, że to co przedstawia, kipi intymnie przeżywanym bólem, osobistym kontekstem, o który przecież w performansie chodzi.


Wdzięczny jestem również za moment kuluarowego spotkania w Wirydarzu CK, podczas którego performer i producenci nakreślili sytuację artystów w Białorusi, którzy swoją twórczością sprzeciwiają się reżimowi i swoistej rosyjskiej okupacji - tych rozmów powinno być więcej, konkretnie więcej. Od razu przypomniała mi się rozmowa Agnieszki Budnik (Raport z literatury) z dyrektorem literackiego Conrad Festival Grzegorzem Jankowiczem, który zapytany o obecny problem z literaturą rosyjską opowiedział o tym, jak konsultował się z literatami ukraińskimi czy chcą wystąpić razem z Białorusinami i Rosjanami. Parafrazując, odpowiedź była prosta - z Rosjanami nie, dopóki nie zaczną coś robić, opozycyjni Białorusini oczywiście - oni próbują i niosą podobny ciężar. Te słowa i te performansy, jak ten, który widzieliśmy wczoraj, muszą wywierać wpływ i dawać poczucie sprawczości. Na Polakach szczególnie. Muszą.


Trzymam kciuki za Igora i jego ekipę i cieszę się, że ten performans zostanie wystawiony jeszcze w wielu miejscach w Europie. Niech dalej skutecznie woła ciszą.



375 0908 2334. The body you are calling is currently not available.

wykonanie: Igor Shugaleev; kurator: Sergey Shabohin; video: Aleksandra Kononchenko; producent: Marina Dashuk (Białoruś/Polska)